Michał Zołoteńko dla większości kibiców to chłopak z Płocka. Młodsi nawet nie wiedzą, że urodził się w Tczewie. Sam Zołoteńko czuje się już płocczaninem i z tym miastem zamierza związać się na stałe.
W Tczewie piÅ‚ka rÄ™czna cieszy siÄ™ spora popularnoÅ›ciÄ…. To miasto byÅ‚o swego czasu swoistym zagłębiem zawodników dla trójmiejskich klubów – Spójni i Wybrzeża. 28-letni ZoÅ‚oteÅ„ko mógÅ‚ wylÄ…dować w jednym z nich. Ale gdy zaczynaÅ‚ swoja przygodÄ™ ze sportem wcale nie byÅ‚ skazany na piÅ‚kÄ™ rÄ™czna. Najpierw byÅ‚a lekka atletyka, a Å›ciÅ›lej rzut oszczepem. RzucaÅ‚ nim bÄ™dÄ…c w szóstej i siódmej klasie. W tej konkurencji odnosiÅ‚ sukcesy w makroregionie gdaÅ„skim. – StawaÅ‚em na podium, ale nigdy na najwyższym – wspomina ZoÅ‚oteÅ„ko. – RzucaÅ‚em w granicach 50 metrów, ale to i tak mniej niż Marek Witkowski, dzisiaj nasz dyrektor sportowy, który także uprawiaÅ‚ tÄ™ konkurencjÄ™.
W siódmej klasie ZoÅ‚oteÅ„kÄ…, lepiej znanym jako ZÅ‚oty, zainteresowaÅ‚ siÄ™ trener Lech StoliÅ„ski. NamawiaÅ‚ go do zmiany szkoÅ‚y, gdzie piÅ‚ka rÄ™czna byÅ‚a na pierwszym m miejscu. – W siódmej klasie siÄ™ to nie udaÅ‚o, bo weto postawiÅ‚a mama – mówi ZÅ‚oty. – PracowaÅ‚a w szkole do której chodziÅ‚em i chciaÅ‚a mnie mieć na oku. Ale ósmej klasie skapitulowaÅ‚a.
Bardzo szybko przyszedÅ‚ pierwszy sukces. W 1994 r., po niespeÅ‚na roku treningów drużyna ZoÅ‚oteÅ„ki, Sambor Tczew, pojechaÅ‚a na finaÅ‚ mistrzostw Polski juniorów i zdobyÅ‚a zÅ‚oty medal. – To byÅ‚ ostry poczÄ…tek i dobry bodziec, żeby zostać w piÅ‚ce rÄ™cznej – mówi. – MieliÅ›my fajna ekipÄ™, w tamtym czasie byÅ‚a to najwyższa drużyna w Polsce. W finale graliÅ›my ze SpójniÄ… GdaÅ„sk, z którÄ… rywalizowaliÅ›my w lidze. Po dwóch dogrywkach wygraliÅ›my chyba jedna czy dwoma bramkami.
Zołoteńko w Samborze grał jeszcze do 1998 r. Z zespołem występował w rozgrywkach juniorskich i w III lidze. Walczył nawet o awans do II ligi z MMTS Kwidzyn. Ale to rywale okazali się lepsi o dwie bramki. Ze swoją macierzystą drużyną był w Płocku na turnieju ówczesnego Petro Echa. Sambor wygrał tę imprezę, a na Zołoteńkę zwrócili uwagę działacze Wisły.
Gdy koÅ„czyÅ‚ wiek juniora posypaÅ‚y siÄ™ propozycje. ByÅ‚y ze ÅšlÄ…ska WrocÅ‚awia, Kielc, Spójnia i Wybrzeże oraz PÅ‚ocka. ByÅ‚o z czego wybierać. – WisÅ‚a oferowaÅ‚a mi jedne z lepszych warunków – przyznaje. – Tak naprawdÄ™ wybieraÅ‚em miÄ™dzy Wisłą a ÅšlÄ…skiem. I chyba opaczność czuwaÅ‚a nade mnÄ…, że wybraÅ‚em PÅ‚ock, bo teraz nie ma już Å›lÄ…ska.
Do PÅ‚ocka ZÅ‚oty trafiÅ‚ gdy miaÅ‚ 18 lat. WisÅ‚a byÅ‚a wtedy już po zdobyciu pierwszego mistrzostwa Polski. Oczekiwania i aspiracje w pÅ‚ockim klubie byÅ‚y bardzo duże. Dla mÅ‚odego chÅ‚opaka gra w takim klubie byÅ‚a sporym wyzwaniem. Poza tym zmieniaÅ‚ caÅ‚e otoczenie. ZoÅ‚oteÅ„ko twierdzi, że nie miaÅ‚ problemów z rozstaniem z domem rodzinnym i adaptacjÄ… w nowym Å›rodowisku. – Jeszcze jak byÅ‚em w Tczewie, to czÄ™sto nie byÅ‚o mnie w domu, bo sporo wyjeżdżaÅ‚em albo z zespoÅ‚em, albo z kadrÄ… juniorów – opowiada. – Nie byÅ‚o wiÄ™c wielkich sensacji z powodu przeprowadzki. Poza tym, na zgrupowaniach kadry, poznaÅ‚em RafaÅ‚a Niedzielskiego z WisÅ‚y i to on wprowadzaÅ‚ mnie do zespoÅ‚u. On bardzo mi w tym pomógÅ‚. Niestety odszedÅ‚ z WisÅ‚y, ale do dziÅ› utrzymujemy kontakty.
ZÅ‚oty baÅ‚ siÄ™ czegoÅ› innego. – Poziomu, który mnie spotka w PÅ‚ocku na treningach i meczach. I czy bÄ™dÄ™ wstanie mu sprostać – przyznaje. – Trener Bogdan ZajÄ…czkowski systematycznie wprowadzaÅ‚ mnie do skÅ‚adu. Po pewnym czasie nabraÅ‚em na tyle pewnoÅ›ci, że czuÅ‚em siÄ™ dobrze i nie miaÅ‚em już takich stresów przed meczami.
Po dziesiÄ™ciu latach spÄ™dzonych w PÅ‚ocku ZoÅ‚oteÅ„ko jest traktowany niemal jak wychowanek WisÅ‚y. Niektórzy mÅ‚odsi kibice nawet nie wiedzÄ…, że tak nie jest. ZresztÄ… ZÅ‚oty szybko zyskaÅ‚ sympatiÄ™ pÅ‚ockich kibiców. – PÅ‚ock jest specyficznym miastem i kibice sÄ… bardzo zżyci z piÅ‚ka rÄ™czna. Póki speÅ‚niamy ich nadzieje, to zapadamy w ich pamiÄ™ci. WierzÄ™, ze ta sztuka uda mi siÄ™ jeszcze nie raz – mówi.
ZoÅ‚oteÅ„ko w swojej karierze ma wystÄ™py w kadrze juniorów oraz 25 wystepów w reprezentacji seniorów, w tym udziaÅ‚ w mistrzostwach Europy w Szwecji. Z Wisłą zdobyÅ‚ cztery zÅ‚ote medale. – Niestety srebrnych krążków jest wiÄ™cej – mówi. – Ale oczywiÅ›cie te zÅ‚ote bardzo cieszÄ…. Podobnie jak Puchary Polski, a zwÅ‚aszcza ten ostatni zdobyty w niesamowitych okolicznoÅ›ciach w Kielcach.
Kibice ceniÄ… ZÅ‚otego za jego waleczność, nieustÄ™pliwość twardy charakter. Ale także za identyfikowanie siÄ™ z zespoÅ‚em. BywaÅ‚y takie sytuacje, że po niepowodzeniach ZÅ‚oty siadaÅ‚ na Å‚awce i Å‚zy ciekÅ‚y mu po policzkach. – Tak byÅ‚o po meczu z Wybrzeżem GdaÅ„sk – wspomina. – GraliÅ›my u siebie, a to spotkanie decydowaÅ‚o o mistrzostwie Polski. ZaczÄ™liÅ›my od prowadzenia 6:0, a mimo to przegraliÅ›my. To bardzo mnie zabolaÅ‚o, bo przecież walczysz przez caÅ‚y sezon, tracisz zdrowie, jesteÅ› tak blisko, a nie wychodzi.
W trakcie swojego pobytu w WiÅ›le kilka razy pojawiaÅ‚y siÄ™ plotki, że ZoÅ‚oteÅ„ko odchodzi z WisÅ‚y. –RzeczywiÅ›cie pojawiaÅ‚y siÄ™ różne propozycje, ale nie chciaÅ‚em póki co zmieniać klimatu i Å›rodowiska, bo jest mi tutaj dobrze – mówi. – PojawiajÄ… siÄ™ też teraz. Jak bÄ™dÄ™ musiaÅ‚ to dopuszczam do siebie myÅ›l, że odejdÄ™ z WisÅ‚y. Bo my mamy trochÄ™ taki zawód jak modelki. Mamy swoje pięć minut kariery i trzeba je maksymalnie wykorzystać. Dopóki mamy zdrowie i formÄ™ to zarabiamy na parkietach.
ZÅ‚oty gra zarówno w obronie i ataku. Ale ostatnio w ofensywie nie wyglÄ…da najlepiej. – RzeczywiÅ›cie w tym ataku byÅ‚o Å›rednio – przyznaje. – Po kontuzjach ciężko jest wrócić do dawnej dyspozycji. W czÅ‚owieku zostaje pewna obawa, żeby coÅ› znowu siÄ™ nie staÅ‚o. Nie czuÅ‚em siÄ™ w nim najlepiej. Ale ostatnio w okresie przygotowawczym graÅ‚em w nim wiÄ™cej i nie wyglÄ…daÅ‚o to najgorzej. Mam nadziejÄ™, że tak zostanie na mecze ligowe.
RzeczywiÅ›cie w karierze ZÅ‚otego byÅ‚ taki moment, gdy wiÄ™cej czasu spÄ™dzaÅ‚ leczÄ…c kontuzje niż na parkiecie. – Oprócz jakiÅ› poważniejszych urazów non stop miaÅ‚em naciÄ…gniÄ™cia, naderwania, zerwania. W koÅ„cu trafiÅ‚em do specjalisty, który zajmuje siÄ™ tkankami miÄ™kkimi, bo z nimi miaÅ‚ kÅ‚opot. Przez miesiÄ…c miaÅ‚em kuracjÄ™ kroplówkowÄ… i odpukać od roku jest spokój. OkazaÅ‚o siÄ™, że mam niedobór pewnych mikroelementów.
ZÅ‚oty przyznaje, że najbardziej na kontuzjach cierpi rodzina. – Bo jak nie gram to siÄ™ snujÄ™ po domu i gdzieÅ› dopada mnie frustracja. Å»ona mówi, że jak mam kontuzjÄ™ to najchÄ™tniej by wyjechaÅ‚a, do momentu wyleczenia – mówi.
SwojÄ… żonÄ™ AnnÄ™ zna od dziewiÄ™ciu lat. PoznaÅ‚ jÄ… dziÄ™ki RafaÅ‚owi Niedzielskiemu, a wÅ‚aÅ›ciwie jego dziewczynie. Anna siÄ™ z niÄ… przyjaźniÅ‚a i obie studiowaÅ‚y w Poznaniu. – ByÅ‚em pół roku w WiÅ›le, gdy Ania przyjechaÅ‚a do domu na ferie – wspomina. – SpotkaliÅ›my siÄ™ kilka razy i zaiskrzyÅ‚o. I iskrzy do dziÅ›. Od kilku lat jesteÅ›my małżeÅ„stwem i wychowujemy 3,5-letniÄ… Pole.
ZoÅ‚oteÅ„ko ma sporo zainteresowaÅ„ poza piÅ‚ka rÄ™czna. Ale wolny czas najbardziej lubi spÄ™dzać z rodzinÄ…. Jego córka uwielbia rowerowe wycieczki. – Worze jÄ… na swoim rowerze i może podziwiać krajobrazy, dlatego jej siÄ™ podoba – mówi ZÅ‚oty. Oddechem dla ZÅ‚otego sÄ… spacery z ulubieÅ„cem domowników, labradorem Bziukiem. Od dawna pasjÄ… ZÅ‚otego sÄ… komputery. ByÅ‚ też czas kiedy Å‚owiÅ‚ ryby, a teraz przymierza siÄ™ do zdania egzaminu na patent żeglarski. – To Å›wietny sport i mam nadziejÄ™, że przekonam do niego swojÄ… rodzinÄ™ – mówi. MichaÅ‚ ZoÅ‚oteÅ„ko, chociaż na parkiecie niezwykle waleczny i czupurny, zapewnia, że w domu jest Å‚agodny i spokojny. A córka może sobie pozwolić z nim na najdziksze zabawy.
Autor artykułu: Grzegorz Szkopek